W szlagierowym meczu Orlando Magic z Boston Celtics, trener Stan Van Gundy ponownie, tyle, że tym razem w znacznie dłuższym wymiarze czasowym, zdecydował się zagrać “dwoma wieżami” z Dwightem Howardem i Marcinem Gortatem na parkiecie. Efekty?
Bardzo cenne zwycięstwo 96:94, chociaż w trzeciej kwarcie Magic przegrywali już 15 punktami, a także 6 punktów, 8 zbiórek, 3 bloki, asysta ( i to jaka!) oraz strata w dorobku Gortata, który rzutem z półdystansu wyprowadził swój zespół na remis w ostatniej kwarcie.
Marcin spędził na parkiecie 27 minut i swoją grą na pewno potwierdził, że zasłużył na zdecydowanie dłuższe niż 5-minutowe występy w kolejnych meczach. “Twin Towers” z Howardem i Gortatem to przede wszystkim niesamowicie mocna zapora w obronie, co warto wykorzystać tak jak w wygranym meczu z “Celtami”
Jeśli ktoś ma ten mecz lub zna linka skąd można go ściągnąć będę wdzięczny.
mecz byl swietny… marcin swietny wystep!… nie pekales w ostatnich minutach.. wyjsc z lawy i decydowac o losach w koncowce to jest cos… a halka jak sie jarala jak trafiles na remis od tablicy.. a trzeba bylo wchodzic na monster jam to by w ogole byl dym! czekam na kolejny taki meczyk… kto teraz cleveland/
zniszcz shaqa!!!!
Mi się też podobało, ale zawsze może być lepiej =P =)
Dobra gra z Bostonem.
Ale te 6 minut z Atlantą Marcinie było inspirujące.
A dzisiaj oby nie horrorek z Tłokami.
Zróbcie prezent Stanowi i wygrajcie mu trenerkę na mecz gwiazd.
Czuję po kościach, że sobie dzisiaj sporo pograsz. Pozdrawiam!