Orlando Magic ponieśli swoją pierwszą porażkę w tegorocznym play-off w pierwszym meczu finałów konferencji wschodniej. Świetna postawa w obronie Boston Celtics doprowadziła ich do zwycięstwa 92:88. Magic bardzo słabo zaczęli mecz, ale w końcówce pokazali, że nie zamierzają odpuścić, stąd też zacięta końcówka. Dobry występ zanotował Marcin Gortat, za każdym razem, kiedy pojawiał się na boisku, drużyna odrabiała straty.
Marcin pokazał dobrą defensywę, a także był aktywny w ataku. W czasie 15 zanotował 6 punktów, 5 zbiórek i asystę.
Słabe zawody rozegrał Dwight Howard, który miał olbrzymie problemy w ataku i wejście Gortata, w drugiej kwarcie, który szybko zdobył 6 punktów, wykorzystując swoją dynamikę i dobrą wizję boiska kolegów z drużyny, dodało energii nawet ławce rezerwowych Magic.
Polak był także pewnym punktem zespołu pod tablicami i w obronie, gdzie szybko pokazał, że Kendrick Perkins nie ma, czego szukać w pojedynkach jeden na jednego z nim. Większe kłopoty Gortatowi sprawił Rasheed Wallace, który był jednym z liderów Celtics.
W zespole gospodarzy z Orlando na największe słowa uznania zasługuje Vince Carter, zdobywca 23 punktów, który od początku do końca meczu starał się brać odpowiedzialność za zdobywanie punktów.
Po stronie wygranych wspaniałą formę zaprezentowali Ray Allen i Paul Pierce, którzy razem zdobyli prawie 50 punktów.
Jak Stanek mógł trzymać Howarda z taka katastrofalną grą !!
No ludzie ja nie mogę !! Nie Powinien w ogóle się pokazywać w trzeciej i czwartej kwarcie !
DRAMAT.