Niestety po dwóch rundach play-off, które Orlando Magic przeszli bez żadnej porażki, w finale konferencji wschodniej przegrali z Boston Celtics i tym samym nie powtórzyli swojego zeszłorocznego sukcesu, jakim był awans do wielkiego finału NBA. Jak Marcin podsumowuje serię spotkań z „Celtami”?
Mimo porażki 4-2 w kategoriach pozytywnych wspominam… nasze zacięcie w czwartym meczu i walkę w spotkaniu numer pięć, kiedy to pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie pokonać Celtics, ale brak koncentracji i pewności siebie spowodował, że przegraliśmy kolejny mecz i zostaliśmy wyeliminowani.
Najgorsze wspomnienie… porażka w meczu trzecim, w którym to przegraliśmy prawie 35 punktami i sposób, w jakim do tego doszło. Tak naprawdę nikt w naszym zespole nie grał, graliśmy bez serca i energii. Mieliśmy wrażenie, jakbyśmy oglądami mecz przedsezonowy.
Dla mnie osobiście najtrudniejsza rywalizacja była… tak naprawdę z samym sobą i moją rolą w zespole. Właśnie z moją rolą toczyłem największą rywalizację, gdyż zawsze chciałem robić więcej, a niestety byłem blokowany przez to, jakie zadania mam na boisku. Myślę, że za rok to powinno się już zmienić.
Byłem zaskoczony… zachowaniem i profesjonalizmem naszego zespołu w play-off, a także brakiem serca do walki u niektórych zawodników.
Przegraliśmy, ponieważ… nie pokazaliśmy, że to my bardziej chcemy wygrać i nie mieliśmy więcej energii od zawodników Celtics. Należy także dodać, to o czym już wspominałem, czyli brak serca do gry.
W naszym zespole najbardziej zawiodło… podejście do meczów i odpowiedzialność.
Naszą grę oceniam… jako bardzo słabą pod koniec play-off, a rewelacyjną pod koniec sezonu zasadniczego.
Swoją grę oceniam… jako stabilną, bez większych wzlotów i upadków. Jeśli chodzi o cały sezon to początek miałem słaby, ale potem rozkręciłem się i grałem swoją koszykówkę tak, jak robiłem to w zeszłym sezonie.
Tytuł MVP serii powinien trafić w ręce… Paula Pierce’a
Obecnie brak komentarzy do artykułu: "Podsumowanie finałów konferencji wschodniej".